Po cóż mieć nadzieję na raj,
kiedy sama Przysucha była rajem?
Izaak Baszewis Singer

Sprawiedliwi wśród narodów świata

Szprinca (Sabina) i Lejbuś (Arie) Kozłowski - Janina i Florian Wojtunik

Rodzina Kozłowskich to rodzice Machel i Marja (Miriam) Szyfra (z d. Majerfeld) oraz ośmioro dzieci: Pesach Baruch (1900), Pinchas (1902), Ita Chaja Orbach (Kozłowska, 1904), Lejbuś (1906), Zyśla Altman (Kozłowska, 1910), Fajga Rabinowitz (Kozłowska, 1912), Moszek Mordka Kozłowski (1914),  Szprinca (1920).

1000306335-1

Rodzina Kozłowskich w Przysusze

Posiadali dom przy ul. Krakowskiej 20, wschodnią część domu przy Krakowskiej 12 (gdzie mieściła się ich piekarnia i sklep) oraz ziemię poza miastem, zajmowali się również  handlem zbożem. W domu mówiono w jidysz, dzieci na zewnątrz po polsku. W piekarni zatrudniano także Polaka. Szprinca w wieku 10 lat wstąpiła do Związku Młodzieży Hebrajskiej im. Josefa Trumpeldora, nazywanego Betar. Każde z rodzeństwo należało do różnych organizacji w tym He-Chaluc i Bund. Praktycznie całe otoczenie w mieście było wówczas ortodoksyjnie religijne. Jej brat zasiadał w zarządzie gminy wyznaniowej. Ukończyła polską szkołę powszechną, jej dzieciństwo było szczęśliwe. Po skończeniu szkoły pracowała w piekarni rodziców i prywatnie uczyła się hebrajskiego. Nie miała polskich przyjaciół. 

Moment wybuchu wojny zapamiętała jako panikę, chaos i niepewność. Kiedy życie stawało się coraz trudniejsze, rodzice rozmawiali z mężczyzną, który pracował na polach Kozłowskich w Zbożennie. Otrzymali obietnicę pomocy w zamian za przekazanie majątku. Już w czasie istnienia getta przekazali mu swoje meble, pościel itp. 

Ich dom znalazł się na terenie getta, a w nim cała rodzina, z dziećmi i wnukami, razem kilkanaście osób. Wkrótce po przesiedleniach z innych miast dokwaterowano do nich kolejne osoby, warunki stały się bardzo ciężkie. Szprinca z okna widziała upokarzanie i zabójstwo rabina. Wkrótce także jej ojciec Machel został zastrzelony na ulicy, nieopodal domu. Pochowano go na cmentarzu w Przysusze. Jeden z braci został aresztowany za handel zbożem i przewieziony do Tomaszowa. Rodzina zebrała dużą łapówkę za obietnicę uwolnienia go, jednak następnego dnia po przekazaniu pieniędzy został zabity. Drugi z braci został zabity wraz z całym zarządem gminy wyznaniowej gdy Niemcy zwołali zebranie specjalnie w tym celu. W czasie "likwidacji" getta w 1942 r., gdy wszystkich Żydów brutalnie zganiano na plac przed kościołem (Sprinca zapamiętała, że była to sobota), ukryła się z bratem (Lejbusiem), siostrą i jej dziesięciomiesięczną córką w kryjówce na strychu. Nocą uciekli do Szydłowca, obserwując jeszcze splądrowane i zrujnowane przez Polaków domy sąsiadów. Uciekali piechotą. Szprinca niosła ze sobą paczkę z rodzinnymi zdjęciami, które brat kazał jej wyrzuć ze względów bezpieczeństwa. Zostawili sobie tylko jedno. Jedna z jej szwagierek w Przysusze, która pod czas okupacji wyszła za mąż za jej drugiego brata, dokładnie w dniu "likwidacji" getta urodziła dziecko. Wychodząc do transportu prosiła kilka osób, aby przyjęli dziecko z nadzieją, że w ten sposób przeżyje. Nikt jednak się na to nie zdecydował. Stanęła razem z nim na placu i znalazła się w transporcie do Treblinki. Troje żyjącego rodzeństwa zdecydowało się na ucieczkę z Szydłowca do mężczyzny. Oznaczało to także pozostawienie w Szydłowcu dziecka. Wiedzieli bowiem, że nikt nie przyjmie ich z małym płaczącym dzieckiem. Jego matka zdecydowała się jednak na pozostanie z nim w Szydłowcu. Więcej o nich nie usłyszeli. Jej mąż miał fabrykę zawiasów niedaleko Przysuchy. Ukrywali go jego polscy pracownicy, jednak gdy skończyły się mu pieniądze został wyrzucony z kryjówki i zabity przez Niemców. Było to miesiąc przed końcem wojny.

Był styczeń 1943 r. Szprinca i Lejbuś dotarli do Zbożennej, gdzie syn mężczyzny, z którym uzgodnili pomoc powiedział im jedynie, aby odeszli bo ojciec zabije ich i jego. Zapukali do drzwi innej rodziny w tej samej miejscowości, prosząc o butelkę wódki, aby znieczulić się przed spodziewaną śmiercią z mrozu lub z ręki Niemców. Był to dom rodziny Janiny i Floriana Wojtuników, którzy pozwolili im się ukryć. Przetrwali całą wojnę na strychu i w dwumetrowej szerokości schronie obo stodoły, na siedząco, wyczołgując się jedynie nocą. Gdy wojna się skończyła i powrócili do Przysuchy uznali, że jest zbyt niebezpiecznie aby tam pozostać. Do Szpryncy strzelano gdy była w domu. Przenieśli się do Radomia, gdzie była większa społeczność Żydów, ale postanowili wyemigrować. Lejbuś najpierw do Włoch, potem do Izraela, a  Sprinca udała się do obozu dla przesiedleńców w Landsbergu w Niemczech, gdzie poznała przyszłego męża, pochodzącego z Grodna mechanika Mosze Feldmana. W 1949 r. oboje statkiem z Marsylii  popłynęli do Izraela. Szprinca, która zmieniła imię na Sabina miała dwoje dzieci (Miriam i Sara). Lejbuś, który zmienił imię na Arie, zamieszkał w Hajfie, gdzie pracował dla władz miasta, zmarł w 1982 r., miał syna Michaela.

 28 listopada 1989 roku Yad Vashem uznał Floriana Wojtunika i jego żonę Janinę za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. 

Radosław Ptaszyński

32833743-bb41-41b4-8f0f-212333bbb8d3

Szprinca (Sabina) i Mosze Feldman

e07ba972-9527-4184-8949-df0795d195f8

Airie (Lejbuś) Kozłowski po wojnie

1000326062

Jedna z sióstr Kozłowskich (imię nieznane)

4523295b-1a61-42f6-85d7-d828f0423299

Janina Wojtunik i Sabina (Szprinca) z mężem 1984

c56ed80a-f245-4948-ba9f-d1be9f684179

Sabina (Szprinca) na cmentarzu żydowskim w Przysusze 1984

00008